Matka kąpała ją do 16. roku życia. Dopiero jako dorosła zrozumiała, że to nie było normalne

Jennette McCurdy
Jennette McCurdy była dziecięcą gwiazdą, którą miliony widzów znały z serialu „iCarly”. Nikt nie wiedział, co działo się po drugiej stronie ekranu. Matka kontrolowała jej karierę, jedzenie i ciało, a córka przez lata wierzyła, że tak właśnie wygląda miłość. Dopiero jako dorosła kobieta zaczęła nazywać to, czego doświadczyła w dzieciństwie.

Jennette McCurdy znowu ma powód do świętowania. Była gwiazda Nickelodeon zapowiedziała właśnie swoją trzecią książkę. „The Examined Year”, która ukaże się 8 grudnia, będzie tym razem dziennikiem z pytaniami i ćwiczeniami pomagającymi przyjrzeć się własnym wartościom, celom i życiu.

To kolejny etap kariery kobiety, która jako dziecko wcale nie marzyła o aktorstwie. Chciała pisać.

Jej droga do tego miejsca była jednak wyjątkowo trudna. Świat dowiedział się o niej więcej w 2022 roku, kiedy McCurdy wydała wspomnienia o tytule, obok którego trudno było przejść obojętnie: „I’m Glad My Mom Died”, czyli „Cieszę się, że moja mama umarła”.

Za prowokacyjnym tytułem kryła się historia dziewczynki, która bardzo długo nie wiedziała, że to, co dzieje się w jej domu, nie jest normalne.

Miała sześć lat, gdy matka zdecydowała, że zostanie aktorką

McCurdy zaczęła występować jako sześciolatka. Później zdobyła ogromną popularność dzięki roli Sam Puckett w serialu „iCarly”, a następnie w „Sam & Cat”.

Jak opowiadała w wywiadzie dla „Vogue”, aktorstwo nie było jednak jej dziecięcym marzeniem. To jej matka Debra chciała kiedyś zostać aktorką i niespełnione ambicje przeniosła na córkę. McCurdy wspominała, że już jako małe dziecko rozumiała, iż na pytanie matki, czy chce być jej „małą aktoreczką”, istnieje tylko jedna prawidłowa odpowiedź.

Debra miała decydować o niemal wszystkich aspektach życia córki – również o jej wyglądzie, wadze i jedzeniu. Jak opisuje „Vogue”, matka zachęcała ją do bardzo restrykcyjnego ograniczania jedzenia, by opóźnić dojrzewanie i sprawić, żeby Jennette jak najdłużej mogła wyglądać jak dziecko. McCurdy zmagała się później z poważnymi zaburzeniami odżywiania. Była jednak jeszcze jedna granica, której w ich domu właściwie nie było. Granica prywatności.

Matka kąpała ją, gdy była już nastolatką

McCurdy opisała, że matka przez wiele lat sama ją myła. Według relacji aktorki przytaczanej przez „The Guardian” trwało to do około 16. roku życia.

Nie chodziło przy tym wyłącznie o pomoc w kąpieli. McCurdy relacjonowała, że matka podczas mycia przeprowadzała bardzo intymne kontrole jej ciała. Debra, która wcześniej chorowała na raka piersi, tłumaczyła córce, że sprawdza ją pod kątem ewentualnych oznak choroby.

Jennette czuła się z tym źle. Po latach opowiadała w podcaście Louisa Theroux, że wiedziała, iż nie chce, by matka to robiła. Kiedy raz spróbowała zapytać, czy mogłaby zacząć kąpać się samodzielnie, matka miała zareagować histerią. Dla dziecka komunikat był prosty – tego tematu więcej się nie porusza.

Dziecko nie ma innego domu do porównania

To jeden z najbardziej przejmujących elementów historii McCurdy. Z dzisiejszej perspektywy wiele zachowań opisanych przez nią w książce natychmiast budzi sprzeciw. Dla niej były codziennością.

Dziecko nie przychodzi na świat z wiedzą o tym, jak powinny wyglądać zdrowe granice w rodzinie. Pierwszym punktem odniesienia są rodzice i dom. Jeżeli pewne zachowania występują od zawsze, mogą zostać uznane za zwyczajny element bliskości – nawet jeśli powodują dyskomfort.

W przypadku McCurdy dochodziła do tego niezwykle silna więź z matką. Jak opowiadała „Teen Vogue”, przez długi czas potrzebowała postrzegać Debrę jako niemal idealną. Dopiero terapia pozwoliła jej spojrzeć na dzieciństwo z zupełnie innej perspektywy. Zanim wydała wspomnienia, miała za sobą sześć lat pracy terapeutycznej nad wpływem tej relacji na swoje dorosłe życie.

„Mama mnie kocha” i „mama mnie krzywdzi” mogą istnieć jednocześnie

To właśnie dlatego historia McCurdy wykracza daleko poza opowieść o dziecięcej gwieździe. Dla dziecka przyjęcie, że osoba będąca źródłem miłości i bezpieczeństwa jednocześnie przekracza jego granice, jest niezwykle trudne. Znacznie łatwiej znaleźć inne wytłumaczenie.

Mama się martwi. Mama wie lepiej. Mama robi to z miłości. McCurdy przez lata broniła właśnie takiego obrazu swojej matki. Dopiero po jej śmierci zaczęła dopuszczać do siebie inną interpretację własnej przeszłości.

Debra zmarła w 2013 roku na raka piersi. Jennette miała wtedy 21 lat. Śmierć matki nie przyniosła jednak wyłącznie żałoby. Z czasem pojawiło się także poczucie wolności.

„Cieszę się, że moja mama umarła”

Tytuł wspomnień McCurdy wywołał ogromne emocje. Ona sama nigdy się jednak z niego nie wycofała. W rozmowie z „Vogue” została zapytana wprost, czy cieszy się ze śmierci matki dlatego, że dopiero ona pozwoliła jej zacząć żyć własnym życiem. Odpowiedziała twierdząco.

Wyjaśniała jednocześnie, że za tym zdaniem kryje się znacznie więcej, niż sugeruje prowokacyjna okładka książki. McCurdy przyznała, że zdarza jej się fantazjować o alternatywnym zakończeniu tej historii – takim, w którym matka przeprasza, a ich relacja się zmienia. Sama nazywa jednak ten scenariusz fantazją.

Jej zdaniem, gdyby Debra nadal żyła, ona prawdopodobnie wciąż zmagałaby się z zaburzeniami odżywiania, problemami psychicznymi i ogromną kontrolą ze strony matki. Jednym z tematów książki stało się więc coś, o czym mówi się znacznie rzadziej niż o żałobie – prawo do nieidealizowania osoby tylko dlatego, że zmarła.

Hollywood chce przenieść tę historię na ekran

Sukces „I’m Glad My Mom Died” był ogromny. Książka trafiła na pierwsze miejsce listy bestsellerów „The New York Times”, a historia McCurdy ma zostać przeniesiona na ekran.

Apple TV zapowiedziało serialową adaptację wspomnień. Jennifer Aniston miała zagrać dominującą matkę głównej bohaterki i być producentką projektu.

W lipcu 2026 roku media poinformowały jednak, że Aniston zrezygnowała z udziału, a jako powód podawano konflikt terminów. Produkcja już wcześniej mierzyła się z problemami – z projektem rozstał się również reżyser Jason Reitman. Sama McCurdy pozostaje związana z adaptacją jako showrunnerka.

Nie wiadomo więc jeszcze, kiedy jej historia trafi na ekran. Tymczasem ona sama robi dokładnie to, czego – jak mówi – chciała od dziecka. Pisze.

Dopiero jako dorosła mogła opowiedzieć własną wersję historii

Najpierw były wspomnienia. Później powieść „Half His Age”. Teraz McCurdy zapowiedziała „The Examined Year” – książkę, która ma pomagać czytelnikom zastanawiać się nad własnymi wartościami, celami i kierunkiem życia.

Trudno nie dostrzec symboliki tej drogi. Jako dziecko miała realizować cudzy plan na swoje życie. Jako dorosła zaczęła odzyskiwać prawo do napisania własnego. Historia Jennette McCurdy poruszyła tak wiele osób, które nigdy nie były dziecięcymi gwiazdami.

Nie trzeba dorastać przed kamerami, żeby przez lata uważać pewne zachowania w rodzinie za normalne. Nie trzeba też mieć relacji identycznej jak McCurdy, by znać uczucie lojalności wobec rodzica, które utrudnia przyznanie przed samą sobą, że coś, co działo się w moim domu, nie było w porządku.

Zobacz także:


Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy

Dodaj swoje zdanie na ten temat

Twój mail nie zostanie nigdzie opublikowany