Kiedy w życiu zaczyna dziać się źle, wiele osób robi dokładnie to samo. Wpisuje w wyszukiwarkę: „najskuteczniejsza modlitwa”, „modlitwa, która zawsze działa”, „modlitwa o cud”.
Trudno się temu dziwić. Gdy choruje ktoś bliski, rozpada się związek, brakuje pieniędzy albo stoimy przed decyzją, której konsekwencji nie potrafimy przewidzieć, chcemy znaleźć słowa, które dadzą nam poczucie, że ktoś nas słyszy.
Chrześcijaństwo stawia jednak sprawę inaczej. Nie istnieje zestaw słów, którego odpowiednia liczba powtórzeń gwarantuje spełnienie prośby. Modlitwa nie jest zaklęciem, a jej „skuteczności” nie mierzy się tym, jak szybko otrzymamy dokładnie to, o co prosimy.
Jeśli jednak szukać modlitwy wyjątkowej, trudno znaleźć mocniejszego kandydata niż ta, którą miliony ludzi wypowiadają każdego dnia niemal automatycznie.
„Ojcze nasz”.
Uczniowie zapytali Jezusa, jak mają się modlić
Modlitwa Pańska pojawia się w Nowym Testamencie w Ewangelii według św. Mateusza oraz Ewangelii według św. Łukasza.
W Ewangelii Mateusza Jezus najpierw przestrzega przed modlitwą na pokaz oraz mnożeniem słów tylko po to, by zostać wysłuchanym. Chwilę później mówi uczniom, jak mają się modlić (Mt 6,9–13).
Łukasz opisuje tę scenę jeszcze bardziej bezpośrednio. Jeden z uczniów widzi modlącego się Jezusa i prosi: „Panie, naucz nas modlić się” (Łk 11,1). Odpowiedzią jest właśnie modlitwa rozpoczynająca się od słów „Ojcze nasz”.
To zasadniczo odróżnia ją od wielu późniejszych modlitw obecnych w chrześcijańskiej tradycji. Jej źródło znajduje się bezpośrednio w Ewangelii i jest przypisywana nauczaniu samego Jezusa. Dlatego nazywamy ją Modlitwą Pańską.
Dlaczego „Ojcze nasz” jest tak wyjątkowe?
Na pierwszy rzut oka to bardzo prosta modlitwa. Nie ma w niej skomplikowanych formuł ani rozbudowanych próśb. Kiedy jednak przyjrzymy się jej zdanie po zdaniu, okazuje się, że mieści właściwie wszystko, z czym człowiek może przyjść do Boga.
Najpierw jest zwrócenie się do Boga jak do Ojca i oddanie Mu pierwszego miejsca. Później pojawia się jedno z najtrudniejszych zdań całej modlitwy: „bądź wola Twoja”.
Dopiero potem prosimy o to, czego potrzebujemy: „chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj”. Można odczytywać te słowa nie tylko jako prośbę o jedzenie, ale szerzej – o to, co jest nam potrzebne do życia.
Jest również przebaczenie: prosimy o odpuszczenie własnych win, jednocześnie deklarując gotowość do przebaczenia innym.
Na końcu pojawia się prośba o ochronę przed pokusą i złem.
W kilku zdaniach mieszczą się więc zaufanie, potrzeby, przebaczenie, lęk, nadzieja i zgoda na to, że nie wszystko możemy kontrolować.
Katechizm Kościoła Katolickiego poświęca Modlitwie Pańskiej całą część nauczania o modlitwie i określa ją jako streszczenie Ewangelii. Nie chodzi więc o to, że „Ojcze nasz” ma magiczną przewagę nad innymi słowami. Jej wyjątkowość wynika z tego, czego uczy o samej relacji człowieka z Bogiem.
Najtrudniejsze słowa? „Bądź wola Twoja”
Być może właśnie w tym miejscu kryje się największa różnica między chrześcijańską modlitwą a popularnym wyobrażeniem o „modlitwie, która zawsze działa”.
Kiedy prosimy o coś naprawdę ważnego, zazwyczaj dokładnie wiemy, jaki rezultat chcemy otrzymać. Chcemy, żeby badania okazały się dobre. Żeby ukochana osoba wróciła. Żeby udało się zdobyć pracę. Żeby problem finansowy się rozwiązał.
Tymczasem w samym centrum modlitwy przekazanej przez Jezusa znajdują się słowa: „bądź wola Twoja”.
To nie jest obietnica, że jeśli pomodlimy się wystarczająco mocno, wydarzenia ułożą się według naszego scenariusza. Jest w tym raczej radykalne zaufanie: zrobię, co mogę, powiem Ci, czego potrzebuję, ale przyjmuję, że nie wszystko ode mnie zależy.
Z chrześcijańskiego punktu widzenia modlitwa nie ma podporządkować Boga naszym planom. Ma również zmieniać człowieka, który się modli.
Czy Bóg zawsze spełnia nasze prośby?
W Ewangelii znajdziemy zdania, które mogą brzmieć jak niezwykle mocna obietnica. Jezus mówi między innymi: „Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie” (Mt 7,7).
W innym miejscu pojawia się zachęta do modlitwy z wiarą. Nie oznacza to jednak, że chrześcijaństwo obiecuje spełnienie każdego życzenia. Modlitwa w Biblii jest nierozerwalnie związana z zaufaniem Bogu, a nie z próbą wymuszenia konkretnego rezultatu.
Bardzo wymowny przykład daje sam Jezus przed śmiercią. W Ogrodzie Oliwnym prosi Ojca o oddalenie cierpienia, ale kończy swoją modlitwę zgodą na Jego wolę.
Dlatego określenie „najskuteczniejsza modlitwa świata” warto rozumieć inaczej, niż podpowiada nam internet. Nie jako słowa, które gwarantują cud na żądanie.
A może najpotężniejszą modlitwą jest Msza?
Jest tu jeszcze jedno ważne rozróżnienie. Jeśli pytamy nie o konkretną modlitwę do samodzielnego odmówienia, ale o najważniejszą modlitwę Kościoła katolickiego, odpowiedź prowadzi do Eucharystii.
Katechizm wskazuje na szczególną moc modlitwy Kościoła w imię Chrystusa, przede wszystkim w Eucharystii. Katolicka tradycja traktuje Mszę świętą nie po prostu jako jedną z wielu form modlitwy, ale jako centrum życia liturgicznego Kościoła.
Dlatego nie da się stworzyć oficjalnego kościelnego rankingu: „ta modlitwa jest numerem jeden, ta numerem dwa, a ta numerem trzy”.
Można natomiast powiedzieć, że „Ojcze nasz” zajmuje w chrześcijaństwie miejsce absolutnie szczególne, ponieważ pochodzi z nauczania Jezusa i zawiera najważniejsze elementy chrześcijańskiej modlitwy.
„Ojcze nasz” – modlitwa, którą znamy tak dobrze, że czasem jej nie słyszymy
Być może największy paradoks polega na tym, że właśnie przez swoją powszechność „Ojcze nasz” łatwo traci dla nas znaczenie.
Znamy je na pamięć. Odmawiamy podczas Mszy, różańca, pogrzebów, rodzinnych uroczystości. Czasami słowa pojawiają się szybciej, niż zdążymy zastanowić się nad ich znaczeniem.
Można więc spróbować czegoś zupełnie prostego. Następnym razem odmówić tę modlitwę bardzo powoli. Nie traktować jej jak tekstu do zaliczenia, ale zatrzymać się przy każdym zdaniu.
Czego dzisiaj potrzebuję jak „chleba powszedniego”? Komu nadal nie potrafię przebaczyć? Czego się boję? Od jakiego zła chciałabym zostać ochroniona? I wreszcie: czy naprawdę jestem gotowa powiedzieć „bądź wola Twoja”, również wtedy, gdy nie wiem jeszcze, dokąd mnie zaprowadzi?
Może właśnie dlatego najskuteczniejsza modlitwa wcale nie musi być tajemnicą przekazywaną tylko wtajemniczonym. Możliwe, że znamy ją od dziecka.
Modlitwa „Ojcze nasz”
Ojcze nasz, któryś jest w niebie,
święć się imię Twoje,
przyjdź królestwo Twoje,
bądź wola Twoja, jako w niebie, tak i na ziemi.
Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj
i odpuść nam nasze winy,
jako i my odpuszczamy naszym winowajcom.
I nie wódź nas na pokuszenie,
ale nas zbaw ode złego.
Amen.
Zobacz także:
- Prawo przyciągania – jak działa i jak zacząć z niego korzystać?
- Prosisz wszechświat o znak? Psychologia ma własne wyjaśnienie tego, co dzieje się później
- Modlitwa do św. Michała Archanioła. Słowa, które od ponad stu lat dają wierzącym poczucie ochrony





