Gloria Steinem nie żyje. Miała 92 lata i całe życie udowadniała kobietom, że mogą pisać własne zasady

Nie chciała, by kobietom mówiono, jak mają wyglądać, kogo kochać, kiedy wyjść za mąż i co zrobić ze swoim życiem. Sama również nie zamierzała podporządkować się podobnemu scenariuszowi. Gloria Steinem, jedna z najbardziej wpływowych postaci amerykańskiego ruchu kobiecego i dziennikarka, która przez ponad pół wieku zmieniała sposób, w jaki mówi się o prawach kobiet, zmarła w wieku 92 lat.

Gloria Steinem zmarła 2 września 2026 roku w swoim domu na Manhattanie. Informację o jej śmierci przekazała organizacja Gloria Steinem Foundation. Nie podano oficjalnej przyczyny śmierci.

Dla wielu kobiet była przede wszystkim feministyczną ikoną. Jednak zanim zaczęła przemawiać na wiecach i pojawiać się na okładkach magazynów jako jedna z twarzy amerykańskiego ruchu wyzwolenia kobiet, była dziennikarką, która bardzo dobrze wiedziała, jak opowiedzieć historię tak, żeby trudno było ją zignorować. Właśnie od jednej z takich historii zaczęła się jej wielka kariera.

Gloria Steinem w 1975 roku. Fot. Jay Godwin / Wikimedia Commons, domena publiczna

Założyła króliczy kostium i weszła tam, gdzie kobiety miały tylko ładnie wyglądać

W 1963 roku Steinem zatrudniła się jako „Playboy Bunny” w nowojorskim Playboy Club. Nie zrobiła tego jednak dlatego, że marzyła o pracy w słynnym lokalu Hugh Hefnera. Weszła tam jako reporterka.

Przez 11 dni pracowała incognito, a później opisała swoje doświadczenia w reportażu „A Bunny’s Tale”. Pokazała w nim świat znacznie mniej błyszczący niż ten sprzedawany klientom. Zasady dotyczące wyglądu kobiet, niewygodne stroje, niskie wynagrodzenia i sposób, w jaki pracownice były traktowane.

Reportaż przyniósł jej rozpoznawalność, choć – jak sama później wspominała – przez pewien czas utrudniał również zdobywanie poważniejszych zleceń dziennikarskich. Redakcje kojarzyły ją z historią o Playboyu, podczas gdy ona chciała pisać o polityce i sprawach społecznych. Nie zrezygnowała.

W kolejnych latach pisała między innymi dla „New York Magazine”, zajmowała się polityką, nierównościami społecznymi i prawami kobiet. W 1969 roku opublikowała tekst „After Black Power, Women’s Liberation”, który stał się jednym z ważnych momentów jej publicznego zaangażowania w ruch feministyczny.

Kobiety potrzebowały magazynu, w którym nie będą tylko odbiorczyniami reklam

Na początku lat 70. Steinem współtworzyła „Ms.” – magazyn, który miał mówić o życiu kobiet zupełnie inaczej niż większość ówczesnej prasy kobiecej.

Był to czas, gdy czasopisma kierowane do kobiet koncentrowały się przede wszystkim na domu, urodzie, małżeństwie i macierzyństwie. „Ms.” pisało o nierównościach płacowych, przemocy, prawach reprodukcyjnych, pracy, polityce i dyskryminacji. Tematy, które wcześniej często uznawano za prywatne problemy pojedynczych kobiet, zaczęły być przedstawiane jako zjawiska społeczne.

Pierwszy niezależny numer „Ms.” ukazał się w 1972 roku. Na okładce znalazła się kobieta przedstawiona jako hinduska bogini Kali, mająca wiele rąk i próbująca jednocześnie wykonywać niezliczone obowiązki.

Ponad pół wieku później obraz kobiety, która ma równocześnie pracować, zajmować się domem, dziećmi i wszystkim pamiętać, brzmi zaskakująco znajomo.

Nie chciała żyć według cudzego harmonogramu

Życie Steinem samo w sobie było zaprzeczeniem scenariusza, który przez lata przedstawiano kobietom jako jedyny właściwy. Nie wyszła za mąż jako młoda kobieta, nie została matką i przez dużą część życia otwarcie mówiła o tym, że małżeństwo w formie, w jakiej funkcjonowało w jej młodości, nie było instytucją, w której chciała się znaleźć. Zmieniła zdanie dopiero w wieku 66 lat.

W 2000 roku poślubiła przedsiębiorcę i aktywistę Davida Bale’a, ojca aktora Christiana Bale’a. Nie oznaczało to jednak, że nagle wycofała wcześniejsze poglądy. Tłumaczyła, że zmieniło się przede wszystkim samo małżeństwo – kobieta nie musiała już w takim stopniu rezygnować z prawnej i ekonomicznej niezależności, jak w czasach jej młodości. David Bale zmarł trzy lata później.

Ta historia dobrze pokazuje coś, co przewijało się przez całe życie Steinem: nie chodziło jej o to, żeby kobiety wybierały określony model życia. Chodziło o to, żeby naprawdę mogły wybierać.

Gloria Steinem podczas wystąpienia w 2016 roku. Fot. Gage Skidmore / Wikimedia Commons, CC BY-SA 2.0

„Kobieta potrzebuje mężczyzny jak ryba roweru”? Nie, to nie jej słowa

Z nazwiskiem Glorii Steinem wiąże się również jeden z najsłynniejszych cytatów feministycznych: „Kobieta potrzebuje mężczyzny jak ryba roweru”.

Problem w tym, że Steinem nie była jego autorką. Sama wielokrotnie prostowała to przypisanie. Zdanie pochodzi od australijskiej aktywistki Iriny Dunn, która ukuła je w 1970 roku. Popularność Steinem sprawiła jednak, że przez kolejne dekady cytat zaczął funkcjonować niemal jak jej motto.

Jej prawdziwe wypowiedzi bywały zresztą równie celne. Jedną z najbardziej charakterystycznych myśli Steinem było przekonanie, że kobiety mogą stać się ludźmi, którymi kiedyś same chciały się związać – zamiast czekać, aż ktoś inny zapewni im bezpieczeństwo, status czy możliwość ciekawego życia. Za tym zdaniem kryła się właściwie cała filozofia jej działalności.

Walczyła nie tylko o możliwość zrobienia kariery

Steinem przez dekady angażowała się w walkę o równouprawnienie, prawa reprodukcyjne i przeciwdziałanie przemocy wobec kobiet. Była również jedną z założycielek National Women’s Political Caucus, organizacji powstałej w 1971 roku, której celem było zwiększenie udziału kobiet w amerykańskiej polityce.

Jej feminizm nie sprowadzał się jednak do hasła, że kobieta może zrobić taką samą karierę jak mężczyzna. Steinem zwracała uwagę również na to, kto wykonuje niewidzialną pracę w domu, kto opiekuje się dziećmi, kto ma pieniądze i kto może podejmować decyzje dotyczące własnego ciała.

Nie wszystkie jej poglądy i działania przechodziły bez krytyki. Wraz ze zmianami kolejnych pokoleń feministek pojawiały się spory dotyczące między innymi tego, czy feminizm drugiej fali wystarczająco uwzględniał doświadczenia kobiet różnych ras, klas społecznych i orientacji. Steinem sama przez lata poszerzała swoje spojrzenie i współpracowała z aktywistkami reprezentującymi różne środowiska.

Nie przestała mówić tylko dlatego, że się zestarzała

Być może najbardziej niezwykłe w jej biografii jest jednak to, jak długo pozostawała aktywna. Nie potraktowała sześćdziesiątych czy siedemdziesiątych urodzin jako momentu, w którym powinna wycofać się z publicznego życia. Pisała, udzielała wywiadów, przemawiała i angażowała się społecznie również wtedy, gdy należała już do pokolenia babć i prababć.

W kulturze, która wciąż potrafi traktować starzenie się kobiet jak stopniowe znikanie, sama jej obecność miała znaczenie. Steinem nie próbowała udowadniać, że wiek nie istnieje. Pokazywała raczej, że wiek nie odbiera kobiecie prawa do zabierania głosu, zmieniania zdania, zakochiwania się, pracy ani rozpoczynania kolejnego rozdziału. To chyba dlatego jej historia wciąż może być interesująca także dla kobiet, które nie określają siebie mianem feministek.

Najważniejsza rzecz, którą po sobie zostawiła

Przez ponad pół wieku Gloria Steinem była jedną z kobiet, które konsekwentnie podważały przekonanie, że istnieje tylko jeden właściwy sposób na kobiece życie. Można wyjść za mąż albo nie, zostać matką albo nie mieć dzieci. Można też zmienić zdanie i zacząć od nowa. Zrobić karierę później, niż planowałyśmy. Zakochać się po sześćdziesiątce i nie wyglądać tak, jak ktoś od nas oczekuje. Nie być miłą wtedy, kiedy ceną za tę „grzeczność” jest milczenie.

Steinem nie stworzyła świata, w którym kobiety mogą już robić wszystko bez przeszkód. Sama zresztą nigdy nie twierdziła, że praca została zakończona. Pomogła jednak zmienić jedno z najważniejszych pytań. Zamiast pytać kobietę: „co powinnaś zrobić ze swoim życiem?”, przez całe swoje życie domagała się dla niej prawa do odpowiedzi na zupełnie inne: „A czego ty właściwie chcesz?”

Źródła: „The Guardian”, 3 września 2026; Gloria Steinem Foundation; „Ms.” Magazine; National Women’s History Museum.

Zdjęcia główne: Gloria Steinem podczas konferencji Women’s Action Alliance w 1972 roku. Fot. Warren K. Leffler, U.S. News & World Report Magazine Photograph Collection / Library of Congress. No known restrictions on publication.


Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy

Dodaj swoje zdanie na ten temat

Twój mail nie zostanie nigdzie opublikowany