Dlaczego moje afirmacje nie działają? 7 błędów, które mogą sprawić, że przynoszą odwrotny efekt

Powtarzasz „jestem pewna siebie”, chociaż w środku wcale tak się nie czujesz. Każdego ranka zapisujesz, że przyciągasz pieniądze, miłość albo sukces, ale mijają tygodnie i nic się nie zmienia. Czy to oznacza, że afirmacje nie działają? Psychologia podpowiada coś znacznie ciekawszego – czasami zdanie, które miało nas wzmacniać, może tylko przypominać nam o tym, czego najbardziej nam brakuje.

Afirmacje są jednym z najpopularniejszych narzędzi wykorzystywanych w manifestacji i prawie przyciągania. Idea wydaje się prosta – wybieramy pozytywne zdanie dotyczące siebie lub swojego życia, regularnie je powtarzamy i stopniowo zaczynamy zmieniać sposób myślenia.

„Jestem wystarczająca”. „Pieniądze przychodzą do mnie z łatwością”. „Zasługuję na zdrową miłość”. „Odnoszę sukces we wszystkim, czego się podejmuję”.

Problem zaczyna się wtedy, kiedy przez miesiąc wypowiadamy te słowa przed lustrem, a jedynym rezultatem jest coraz większa irytacja. W świecie manifestacji łatwo wtedy usłyszeć, że „nie uwierzyłaś wystarczająco mocno” albo wysyłasz wszechświatowi „złą energię”. Psychologia proponuje inne wyjaśnienie.

Być może problem nie polega na tym, że źle afirmujesz. Być może zdanie, które wybrałaś, jest tak daleko od tego, w co naprawdę wierzysz, że twój umysł natychmiast zaczyna z nim dyskutować.

1. Nie wierzysz w to, co właśnie sobie mówisz

To jeden z najbardziej interesujących wniosków z badań dotyczących pozytywnych stwierdzeń o sobie. W badaniu opublikowanym w 2009 roku w „Psychological Science” psychologowie Joanne Wood, W.Q.E. Perunovic i John Lee sprawdzali, co dzieje się, gdy ludzie powtarzają pozytywne zdanie: „I’m a lovable person”, czyli w przybliżeniu „Jestem osobą godną miłości”.

Okazało się, że u osób z wysoką samooceną takie stwierdzenia mogły przynosić niewielkie korzyści. U uczestników z niską samooceną efekt był jednak odwrotny – po powtarzaniu pozytywnego zdania czuli się gorzej niż wcześniej. Dlaczego?

Wyobraź sobie, że patrzysz w lustro i mówisz: „Jestem piękna i uwielbiam swoje ciało”, podczas gdy przez ostatnich dwadzieścia lat byłaś przekonana o czymś zupełnie przeciwnym. Twój mózg nie musi odpowiedzieć: „Świetnie, od dziś w to wierzymy”. Może odpowiedzieć: „Nieprawda”. A później zacząć przywoływać wszystkie argumenty potwierdzające stare przekonanie.

Dlatego czasami lepszym początkiem niż „kocham siebie bezwarunkowo” będzie zdanie: „Uczę się traktować siebie z większą życzliwością”. Zamiast „jestem niezwykle pewna siebie” – „mogę nauczyć się mówić o swoich potrzebach odważniej”. To mniej spektakularne. Ale znacznie łatwiej w to uwierzyć. Wiara mu tu bowiem kluczowe znaczenie.

2. Afirmujesz rezultat, ale nie robisz nic, żeby do niego dojść

Tutaj pojawia się największe nieporozumienie związane z afirmacjami. Jeśli każdego ranka powtarzasz „mam świetną pracę”, ale nie wysyłasz CV, nie zdobywasz nowych umiejętności i nie odpowiadasz na interesujące oferty, sama afirmacja ma niewielkie szanse zmienić twoją sytuację zawodową.

Podobnie będzie z pieniędzmi, relacją czy zdrowiem. Psychologiczne wyjaśnienie potencjalnej użyteczności afirmacji nie polega na tym, że słowa w magiczny sposób zmieniają zewnętrzną rzeczywistość. Mogą natomiast wpływać na to, na czym skupiamy uwagę, jak interpretujemy własne możliwości i jakie decyzje podejmujemy.

I dopiero wtedy pojawia się przestrzeń na realną zmianę. Jeśli afirmacja „potrafię znaleźć pracę, w której będę się rozwijać” sprawia, że wreszcie odpowiesz na ofertę, którą od tygodnia masz otwartą w przeglądarce, zaczyna pełnić konkretną funkcję. Nie dlatego, że wszechświat przeczytał twoją listę życzeń. Dlatego, że zrobiłaś pierwszy krok.

3. Próbujesz afirmacją zagłuszyć trudne emocje

„Nie będę myśleć negatywnie”. To zdanie samo w sobie powinno zapalić lampkę ostrzegawczą. Rozwój osobisty łatwo może zmienić się w przekonanie, że złość, smutek, zazdrość, strach czy rozczarowanie są dowodem na to, że „obniżamy swoje wibracje”. W rezultacie zamiast przeżyć emocję, próbujemy natychmiast przykryć ją pozytywnym zdaniem.

Rozstałaś się? „Przyciągam tylko miłość”. Boisz się o pieniądze? „Jestem magnesem na bogactwo”. Czujesz się źle we własnym ciele? „Kocham każdy centymetr siebie”.

Problem w tym, że afirmacja nie musi zastępować uczciwego kontaktu z tym, co naprawdę czujesz. Można jednocześnie powiedzieć: „Boję się tego, co będzie dalej” i „wierzę, że potrafię sobie z tym poradzić”. To nie jest negatywne myślenie. To znacznie bardziej realistyczna rozmowa ze sobą.

4. Twoja afirmacja dotyczy czegoś, czego nie możesz kontrolować

„On do mnie wróci”. „Dostanę tę konkretną pracę”. „Ta osoba się we mnie zakocha”. „Wygram”.

To bardzo kuszące afirmacje, bo dotyczą dokładnie tego, czego pragniemy. Jednocześnie opierają się na rezultatach, nad którymi nie mamy pełnej kontroli.

Nie możemy afirmacją sterować decyzjami innej osoby. Możemy natomiast skierować uwagę na siebie: „Chcę tworzyć relację, w której jestem kochana i szanowana”. Albo: „Mam odwagę szukać pracy, która odpowiada moim potrzebom”.

Różnica jest ogromna. Pierwsze zdanie próbuje kontrolować rzeczywistość. Drugie może pomóc określić standard, według którego będziemy podejmować własne decyzje.

5. Powtarzasz afirmację mechanicznie

Można powiedzieć „jestem wystarczająca” pięćdziesiąt razy podczas mycia zębów i ani razu naprawdę się nad tym zdaniem nie zastanowić.

Samo powtarzanie nie musi być najważniejszym elementem tej praktyki. Badania nad tzw. self-affirmation theory, czyli teorią autoafirmacji rozwijaną w psychologii społecznej, dotyczą zresztą czegoś nieco innego niż popularne afirmacje z TikToka. W eksperymentach uczestnicy często nie powtarzają zdań typu „jestem bogaty”. Zamiast tego przypominają sobie o wartościach, które są dla nich naprawdę ważne – rodzinie, relacjach, kreatywności, wierze, nauce czy pomaganiu innym.

Przegląd badań opublikowany przez Davida Shermana i Geoffreya Cohena wskazuje, że takie przypominanie sobie o ważnych aspektach własnej tożsamości może pomagać ludziom radzić sobie z informacjami zagrażającymi ich obrazowi siebie.

To subtelna, ale ważna różnica. Zamiast przez sto dni powtarzać „jestem kobietą sukcesu”, możesz zapytać: co właściwie oznacza dla mnie sukces? Może odpowiedź okaże się zupełnie inna niż afirmacja, od której zaczęłaś.

6. Afirmacja jest zbyt ogólna

„Mam idealne życie”. Co właściwie miałoby się zmienić, żebyś mogła powiedzieć, że to prawda? Dobra afirmacja nie musi brzmieć jak hasło na kubku. Czasami znacznie bardziej użyteczne jest zdanie związane z konkretnym zachowaniem.

Zamiast: „Jestem odważna” – „Potrafię zrobić jedną rzecz, której się boję”.

Zamiast: „Przyciągam pieniądze” – „Uczę się podejmować lepsze decyzje finansowe i zauważać możliwości zwiększenia swoich dochodów”.

Zamiast: „Mam idealny związek” – „Nie zgadzam się na relacje, w których moje potrzeby są stale ignorowane”.

Takie afirmacje może nie wyglądają równie efektownie na Instagramie, ale mają jedną ogromną zaletę – można za nimi pójść.

7. Cały czas sprawdzasz, czy już „zadziałało”

To pułapka dobrze znana osobom zainteresowanym manifestacją. Rano afirmujesz obfitość, a godzinę później sprawdzasz konto. Wieczorem zastanawiasz się, dlaczego pieniędzy nadal nie ma. Następnego dnia powtarzasz afirmację jeszcze intensywniej.

W praktyce twoja uwaga nie koncentruje się wtedy na poczuciu możliwości, ale właśnie na braku. Podobnie jest z miłością. Możesz codziennie powtarzać, że jesteś gotowa na dobrą relację, ale jeśli później przez kilka godzin analizujesz, dlaczego nadal nikogo nie spotkałaś, afirmacja staje się kolejnym sposobem monitorowania tego, czego nie masz.

W duchowych interpretacjach prawa przyciągania mówi się w takim przypadku o potrzebie „odpuszczenia”. Psychologia użyłaby innych słów, ale praktyczny wniosek może być podobny – nie pozwól, żeby cel pochłonął całą twoją uwagę.

Jak afirmować, żeby miało to więcej sensu?

Zamiast szukać zdania, które brzmi najbardziej spektakularnie, spróbuj znaleźć takie, które znajduje się jeden krok przed tym, w co wierzysz dzisiaj.

Jeżeli nie potrafisz powiedzieć „kocham swoje ciało”, zacznij od: „Uczę się nie oceniać siebie wyłącznie przez wygląd”. Jeżeli „jestem bogata” brzmi absurdalnie, spróbuj: „Mogę nauczyć się lepiej zarządzać pieniędzmi i zwiększać swoje dochody”.

Jeżeli nie wierzysz w „zasługuję na wielką miłość”, być może bardziej prawdziwe będzie: „Nie muszę pozostawać w relacji, w której czuję się nieważna”.

Dobra afirmacja nie powinna zmuszać cię do udawania, że rzeczywistość wygląda inaczej, niż wygląda. Powinna otwierać możliwość, że może wyglądać inaczej w przyszłości.

Czy afirmacje działają?

Nie mamy naukowych dowodów, że samo wypowiadanie zdań pozwala „przyciągać” pieniądze, konkretną osobę czy wydarzenia poprzez wysyłanie energii do wszechświata.

Istnieją natomiast badania nad psychologiczną autoafirmacją pokazujące, że przypominanie sobie własnych wartości może w określonych sytuacjach wpływać na sposób reagowania na stres, zagrożenie dla obrazu siebie czy trudne informacje. To jednak nie jest dokładnie to samo, co popularna praktyka powtarzania życzeń w czasie teraźniejszym.

Afirmacja nie musi być zamówieniem składanym wszechświatowi. Może być czymś znacznie bardziej przyziemnym, a jednocześnie naprawdę użytecznym: zdaniem, które pomaga ci stopniowo uwierzyć, że masz prawo zrobić następny krok. A później ten krok rzeczywiście zrobić i kolejny i następny.

Źródło: Wood, Perunovic i Lee, „Psychological Science” (2009); Epton i in., „Health Psychology” (2015); Cascio i in., „Social Cognitive and Affective Neuroscience” (2016).

Zobacz także:


Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy

Dodaj swoje zdanie na ten temat

Twój mail nie zostanie nigdzie opublikowany