Bałtyk poza sezonem ma w sobie coś, co trudno pomylić z jakimkolwiek innym miejscem. Puste plaże, przygaszone kolory, szare niebo i morze, które jesienią wygląda zupełnie inaczej niż w środku wakacji. Właśnie ten krajobraz stał się tłem i jednym z głównych bohaterów najnowszej kampanii MLE Collection.
Kasia Tusk i jej marka od dawna kojarzą się z estetyką opartą na prostocie, stonowanych kolorach i ubraniach, które nie mają robić wrażenia przez jeden sezon. W nowej kolekcji ten charakter jest szczególnie wyraźny. Zamiast efektownych trendów mamy miękkie dzianiny, obszerne okrycia, klasyczne marynarki i warstwy, które wyglądają tak, jakby powstały właśnie z myślą o spacerze pustą plażą w chłodny październikowy dzień.
Inspiracją dla kolekcji jesień/zima 2026/2027 stał się Bałtyk i jego dwa oblicza: surowe, chłodne i nieco melancholijne, ale jednocześnie dające poczucie spokoju i odcięcia od świata.

Kolory jak z jesiennej plaży
Wystarczy spojrzeć na zdjęcia z kampanii, żeby zrozumieć, dlaczego właśnie polskie wybrzeże tak dobrze pasuje do MLE. Kolory kolekcji mogłyby zostać pobrane prosto z nadmorskiego krajobrazu.
Jest dużo ecru, beżu i złamanej bieli, pojawiają się szarości, czerń i głęboki granat. Nie znajdziemy tu krzykliwych barw ani wzorów, które natychmiast zdradzają konkretny sezon. Zamiast nich MLE proponuje spokojną paletę pozwalającą łączyć ze sobą niemal wszystkie elementy garderoby.
To zresztą jeden z najbardziej charakterystycznych elementów stylu Kasi Tusk. Jej stylizacje rzadko opierają się na jednej spektakularnej rzeczy. Znacznie częściej siła tkwi w proporcjach, jakości materiału i sposobie zestawienia kilku pozornie bardzo prostych ubrań. Nowa kolekcja pozostaje tej filozofii wierna.
Sweter ma być duży, miękki i wyglądać jak pożyczony
Jednym z najmocniejszych elementów jesienno-zimowej kolekcji są dzianiny. MLE proponuje obszerne swetry i golfy, które można nosić zarówno do spodni, jak i spódnic. Nie chodzi jednak o idealnie dopasowane modele podkreślające sylwetkę. W kolekcji widać wyraźne zamiłowanie do większych form i miękkich linii.
Dobrym przykładem jest sweter Auronzo w odcieniu ecru, wyceniony na 979 zł. Ma luźny fason i wysoki kołnierz, dzięki czemu sam może stać się podstawą bardzo prostej jesiennej stylizacji. W kolekcji znalazł się również sweter Lerici za 829 zł czy golf Lucchio za 769 zł.

To ubrania, które dobrze pokazują kierunek całej kolekcji: zamiast budować stylizację z wielu ozdobnych elementów, wybieramy jedną dobrą dzianinę i pozwalamy jej zrobić całą robotę.
I chyba właśnie dlatego estetyka MLE jest tak łatwa do przeniesienia do własnej szafy. Nie trzeba kupować konkretnego swetra za niemal tysiąc złotych, żeby wykorzystać ten pomysł. Podobny efekt można osiągnąć, wyciągając z szafy duży kremowy golf, proste spodnie i klasyczny płaszcz.
Jesienią najważniejsze będą warstwy
Nowa kolekcja pokazuje też coś, co w chłodniejszych miesiącach wraca regularnie, ale tym razem staje się właściwie podstawą całej sylwetki – warstwowość.
Duża dzianina pojawia się pod okryciem, marynarka nie musi być idealnie dopasowana, a puchowa kamizelka może zastąpić klasyczną kurtkę w pierwszych chłodniejszych tygodniach. MLE proponuje między innymi szarą marynarkę Senlis za 1119 zł oraz puchową kamizelkę Zermatt kosztującą 1089 zł.
W przypadku puchowych modeli marka zwraca również uwagę na zastosowanie puchu z certyfikatem Responsible Down Standard (RDS), który określa wymagania dotyczące dobrostanu zwierząt i identyfikowalności surowca w łańcuchu dostaw.
Efekt końcowy nie przypomina jednak technicznej odzieży outdoorowej. Puch, wełna i dzianina są zestawione tak, żeby nadal pozostać w bardzo miejskiej, minimalistycznej estetyce MLE.


Jest w tej kolekcji coś bardzo „polskiego”
Polskie marki modowe przez lata bardzo chętnie fotografowały kampanie tak, żeby mogły udawać, że powstały gdziekolwiek indziej. Paryska kamienica, włoskie miasteczko, skandynawski minimalizm – wszystko, byle nie było zbyt oczywiste, że jesteśmy w Polsce. MLE robi odwrotnie.
Bałtyk nie jest tutaj namiastką Morza Północnego ani tłem, które ma wyglądać „zagranicznie”. Jego chłód i surowość są częścią historii. To szczególnie dobrze współgra z marką Kasi Tusk, mocno związaną z Trójmiastem i północą Polski.
Kampania została zbudowana właśnie wokół charakterystycznego nadmorskiego nastroju. Mamy więc nie wakacyjny Sopot pełen turystów, lecz morze poza sezonem – spokojniejsze, bardziej melancholijne i znacznie bardziej filmowe.
To nie jest kolekcja dla łowczyń mikrotrendów
Nie ma tu jednej rzeczy, na którą spojrzymy za pięć lat i natychmiast powiemy: „to było bardzo 2026”. MLE od początku buduje swoją estetykę wokół garderoby, która ma funkcjonować dłużej niż jeden sezon. Marka deklaruje również, że produkuje w Polsce i stara się ograniczać nadprodukcję.
Oczywiście ceny sprawiają, że nie jest to moda dostępna dla każdej kieszeni. Sweter za 800 czy 900 zł, marynarka za ponad tysiąc i puchowa kamizelka w podobnej cenie są już zakupami wymagającymi większego budżetu.
Ale nową kolekcję MLE można potraktować także po prostu jako gotową ściągę z jesiennej szafy. Kremowy duży sweter. Szara marynarka. Granat zamiast wszechobecnej czerni. Proste spodnie, warstwy, dobrej jakości okrycie i minimum dodatków. Większość z tych rzeczy prawdopodobnie już mamy.

Tak wygląda jesień według Kasi Tusk
Nie jest spektakularna. Nie krzyczy trendami i nie wymaga wymiany połowy garderoby. Jest trochę nostalgiczna, bardzo spokojna i – co chyba najważniejsze – wygląda jak coś, co naprawdę można nosić od października aż do pierwszych wiosennych dni.
Źródło: „Vogue Polska”, materiały prasowe MLE Collection oraz oficjalny sklep MLE Collection.
Zdjęcia: intagram.com/mle_collection
Zobacz także:
- Te 5 rzeczy będziemy nosić jesienią 2026. Niektóre prawdopodobnie masz już w szafie
- Koniec ery „Instagram face”. Nadchodzi Quiet Beauty. Prof. Paweł Szychta o tym, dlaczego naturalność zastępuje dawną estetykę i nadmiar wypełniaczy
- Kim jest Magda Butrym? Polka zbudowała markę, którą pokochał świat mody





