Vadim Zeland powiedziałby, że właśnie wtedy popełniamy podstawowy błąd: nadajemy temu zbyt dużą ważność. Postanowiłyśmy sprawdzić, co się stanie, kiedy spróbujemy ją zmniejszyć.
Pomysł brzmi przewrotnie. Przecież jeśli naprawdę nam na czymś zależy, naturalne wydaje się skupienie na celu. Robimy plan, szukamy możliwości, sprawdzamy, analizujemy. Problem zaczyna się wtedy, kiedy „chcę” niepostrzeżenie zamienia się w obsesję. „Muszę dostać tę pracę”. „Muszę zarabiać więcej”. „Ta relacja musi się udać”. „Muszę w końcu coś zmienić”.
Vadim Zeland i zasada zmniejszania ważności
Vadim Zeland jest autorem serii książek „Transerfing rzeczywistości”, w których przedstawia własną filozoficzno-ezoteryczną koncepcję wpływania na bieg swojego życia. Jednym z jej najważniejszych elementów jest właśnie „ważność”.
Według Zelanda problemem nie jest samo pragnienie. Możesz czegoś bardzo chcieć, mieć cel i konsekwentnie do niego zmierzać. Kłopot pojawia się wtedy, gdy wynikowi zaczynasz nadawać tak ogromne znaczenie, że uzależniasz od niego swoje poczucie bezpieczeństwa, własnej wartości czy szczęścia.
Zeland nazywa powstające w ten sposób napięcie „nadmiernym potencjałem”. W jego teorii uruchamia on tzw. siły równoważące, które próbują przywrócić równowagę i mogą w efekcie oddalać nas od tego, czego tak bardzo pragniemy.
Brzmi metafizycznie – i trzeba powiedzieć jasno, że „siły równoważące” czy „nadmierny potencjał” w rozumieniu Zelanda nie są pojęciami naukowymi. Ale kiedy odłożymy na bok jego teorię dotyczącą konstrukcji rzeczywistości, zostaje obserwacja, którą zaskakująco łatwo odnaleźć we własnym życiu.
Im bardziej zależy ci na rozmowie kwalifikacyjnej, tym większy stres możesz podczas niej odczuwać. Im bardziej czekasz na wiadomość, tym częściej sprawdzasz telefon. Im bardziej boisz się utraty relacji, tym łatwiej zaczynasz interpretować każde zachowanie drugiej osoby jako zagrożenie. Cel pozostaje ten sam. Zmienia się ciężar, który na nim zawiesiliśmy.
Postanowiłyśmy więc zrobić mały eksperyment
Zamiast próbować „przyciągnąć” to, czego chcemy, zrobiłyśmy coś odwrotnego. Wybrałyśmy rzeczy, na których naprawdę nam zależy, i przez kilka dni świadomie obserwowałyśmy moment, w którym zwykłe pragnienie zaczyna zamieniać się w presję.
Okazało się, że można to zauważyć dość szybko. To kolejne sprawdzenie skrzynki mailowej, chociaż pięć minut wcześniej niczego tam nie było. Układanie w głowie scenariusza, co będzie, jeśli się nie uda. Sprawdzanie statystyk po raz kolejny. Powracanie do tej samej rozmowy i zastanawianie się, czy nie należało powiedzieć czegoś inaczej.
Wtedy próbowałyśmy zrobić trzy rzeczy – Vadim Zeland w metodzie zmniejszania ważności określa 3 kroki – określ problem, przyznaj przed sobą, że to Twoja porażka 3. Zaakceptuj porażkę.
Albo delikatniej:
- Najpierw nazwać to, czego chcemy: „Tak, zależy mi na tym” albo nawet przyznać do obsesji.
- Potem dopuścić drugą możliwość: „Ale jeśli to się nie wydarzy, poradzę sobie i poszukam innej drogi”, czyli odpuścić (umniejszyć problem)
- I wreszcie zrobić to, na co rzeczywiście mamy wpływ – zamiast po raz kolejny zastanawiać się nad rezultatem, zaakceptować stan rzeczy i iść dalej.
To ważne, bo zmniejszanie ważności w rozumieniu Zelanda nie oznacza siedzenia na kanapie i oczekiwania, aż wszechświat załatwi sprawę. Wręcz przeciwnie. W „Transerfingu” pojawia się bardzo konkretny element działania: kiedy nie potrafisz pozbyć się nadmiernej ważności samą zmianą myślenia, działaj i spokojnie poruszaj się w stronę celu.
Najtrudniejszy okazał się drugi etap
Powiedzenie sobie „nie będę się tym przejmować” nie działa. A przynajmniej u nas nie zadziałało. Bo jeśli bardzo czegoś chcemy, doskonale wiemy, że nadal nam zależy. Próba wmówienia sobie obojętności jest tylko kolejną formą skupiania się na tym samym.
Znacznie lepiej zadziałało inne pytanie: „Co zrobię, jeśli tego nie dostanę?” Nagle okazuje się, że istnieje plan B. A często również C.
Jeśli nie dostanę tej pracy, wyślę CV gdzie indziej. Jeśli ktoś nie odpowie, nie oznacza to, że moje życie się zatrzyma. Jeśli projekt nie odniesie sukcesu, mogę go zmienić albo zacząć kolejny. Jeśli coś potrwa pół roku dłużej, niż zakładałam, nadal może się wydarzyć.
Cel nie znika. Znajduje się tylko na właściwym miejscu. Chyba właśnie tutaj zasada Zelanda okazała się dla nas najbardziej interesująca.
Odpuszczenie nie oznacza rezygnacji
Łatwo pomylić te dwie rzeczy. „Nie zależy mi” i „zależy mi, ale moje szczęście nie zależy od wyniku” to dwa zupełnie różne zdania.
Zmniejszanie ważności nie polega więc na tym, żeby przestać marzyć o nowym domu, lepszej pracy, miłości czy pieniądzach. Nie oznacza też, że mamy zrezygnować z ambicji. Chodzi raczej o odebranie jednemu rezultatowi prawa do decydowania o wszystkim.
I paradoksalnie właśnie wtedy łatwiej wrócić do działania. Zamiast przez godzinę zastanawiać się, czy dostaniemy odpowiedź na wysłane CV, możemy wysłać następne. Zamiast analizować, dlaczego jeden pomysł nie wypalił, możemy przygotować drugi.
Czy zaczęły dziać się cuda?
Nie. Nie wydarzyło się nic, co pozwalałoby powiedzieć: zmniejszyłyśmy ważność, więc wszechświat natychmiast dostarczył zamówienie.
Zauważyłyśmy jednak coś innego. Kiedy z celu znika „muszę”, pojawia się przestrzeń na „chcę”. A razem z nią spokój, którego wcześniej nie było. Łatwiej podejmować decyzje, łatwiej dostrzegać inne możliwości i – przede wszystkim – dużo trudniej uznać pojedyncze niepowodzenie za dowód, że wszystko idzie źle.
Być może właśnie dlatego niektórym osobom wydaje się później, że kiedy „odpuściły”, upragniona rzecz nagle przyszła sama. Nie jesteśmy w stanie sprawdzić, czy rzeczywistość faktycznie działa tak, jak opisuje ją Zeland. Możemy natomiast zauważyć, że człowiek, który przestaje kurczowo trzymać się jednego wyniku, zaczyna zachowywać się inaczej.
A gdyby spróbować przez tydzień?
Wybierz jedną rzecz, której teraz bardzo chcesz. Nie tę najmniejszą. Właśnie tę, która wraca do ciebie podczas mycia zębów, jazdy samochodem czy tuż przed zaśnięciem.
Nie rezygnuj z niej. Zrób wszystko, co możesz, żeby się wydarzyła. A potem spróbuj dopuścić myśl, że jeśli nie stanie się dokładnie tak, jak zaplanowałaś, znajdziesz inną drogę do celu i kolejną i następną. To zaskakująco niewielka zmiana, a efekt jest naprawdę odczuwalny.
Źródło: Vadim Zeland, „Transerfing rzeczywistości”; Vadim Zeland, „Transerfing in 78 Days” / materiały poświęcone zasadzie zmniejszania ważności.




