Brittany Murphy. Historia gwiazdy, której śmierć do dziś daje więcej pytań niż odpowiedzi

Niektóre historie kończą się wraz z napisami końcowymi. Historia Brittany Murphy trwa do dziś. Gwiazda „Clueless” i „8 Mili” zmarła nagle w wieku 32 lat, a okoliczności jej śmierci od lat budzą emocje. Czy była to tragiczna seria zbiegów okoliczności, czy jedna z największych zagadek Hollywood?

Są takie historie Hollywood, które mimo upływu lat nie pozwalają o sobie zapomnieć. Nie dlatego, że wydarzyło się w nich coś spektakularnego. Wręcz przeciwnie – dlatego, że do dziś nie wiemy, czy poznaliśmy całą prawdę.

Historia Brittany Murphy należy właśnie do tej kategorii.

Dla jednych była uroczą Tai z filmu „Clueless”. Dla innych dziewczyną z „8 Mili”, która zagrała u boku Eminema. Jeszcze inni pamiętają ją jako jedną z najbardziej charakterystycznych aktorek przełomu lat 90. i 2000.

Kiedy zmarła w grudniu 2009 roku, miała zaledwie 32 lata. Pięć miesięcy później w tym samym domu zmarł jej mąż. I wtedy właśnie zaczęły się pytania.

Dziewczyna, którą kochała kamera

Brittany Murphy nie przypominała typowej hollywoodzkiej gwiazdy swoich czasów. Nie była niedostępna, chłodna ani perfekcyjna. Miała w sobie coś, co sprawiało, że widzowie natychmiast jej ufali.

Reżyserzy często podkreślali, że potrafiła być jednocześnie zabawna, wzruszająca i autentyczna. Kiedy pojawiała się na ekranie, trudno było oderwać od niej wzrok.

Jej kariera rozwijała się błyskawicznie. „Clueless”, „Girl, Interrupted”, „8 Mile”, „Uptown Girls”, „Sin City” – lista sukcesów była imponująca.

A jednak za kulisami Murphy coraz częściej zmagała się z presją Hollywood. Byłe współpracowniczki wspominały później, że obsesja na punkcie wyglądu, szczupłej sylwetki i nieustannego oceniania odcisnęła na niej ogromne piętno.

Simon Monjack – miłość czy izolacja?

W 2007 roku Murphy poślubiła brytyjskiego scenarzystę Simona Monjacka.

Początkowo wydawali się nierozłączni. Z czasem jednak coraz więcej osób z otoczenia aktorki zaczęło mówić o niepokojących zmianach.

Przyjaciele twierdzili, że Murphy coraz rzadziej kontaktowała się ze znajomymi. Niektórzy sugerowali, że została odizolowana od części swojego dawnego życia. W późniejszych dokumentach wiele osób opisywało Monjacka jako człowieka skłonnego do manipulacji i kontrolowania otoczenia.

Nie ma dowodów, że dopuścił się przestępstwa, ale jest wiele pytań o to, jak wyglądało ich wspólne życie.

Poranek, który zmienił wszystko

20 grudnia 2009 roku Brittany Murphy zasłabła w łazience swojego domu w Los Angeles. Pomimo interwencji ratowników nie udało się jej uratować.

Oficjalna sekcja zwłok wykazała, że bezpośrednią przyczyną śmierci było zapalenie płuc. Dodatkowymi czynnikami były ciężka anemia oraz działanie wielu przyjmowanych leków dostępnych na receptę i bez recepty. Nie stwierdzono udziału narkotyków ani działania osób trzecich.

Sprawa mogłaby zakończyć się właśnie tutaj. Gdyby nie wydarzenia z kolejnych miesięcy.

Pięć miesięcy później umiera jej mąż

23 maja 2010 roku Simon Monjack został znaleziony martwy. W tym samym domu.

Według raportu koronera przyczyną śmierci było również zapalenie płuc oraz ciężka anemia. Praktycznie ten sam zestaw czynników, który wcześniej doprowadził do śmierci Brittany Murphy.

Dla opinii publicznej było to zbyt wiele zbiegów okoliczności. W internecie zaczęły pojawiać się kolejne teorie.

Pleśń, trucizna czy teoria spiskowa?

Jedną z najpopularniejszych hipotez była toksyczna pleśń znajdująca się w domu. Pojawiały się także spekulacje o zatruciu oraz ukrywaniu prawdziwych przyczyn śmierci.

Śledczy analizowali różne możliwości, jednak nie znaleziono dowodów potwierdzających udział osób trzecich ani wpływ pleśni jako bezpośredniej przyczyny obu zgonów.

Mimo to wiele osób do dziś nie wierzy, że wszystko było jedynie tragicznym zbiegiem okoliczności.

Prawdziwa tajemnica Brittany Murphy

Być może największa zagadka tej historii nie dotyczy jednak samej śmierci.

Dokumenty poświęcone aktorce zwracają uwagę na coś znacznie bardziej niepokojącego – jak łatwo Hollywood potrafiło przeoczyć cierpienie młodej kobiety.

Brittany Murphy była coraz szczuplejsza, coraz bardziej wycofana i coraz częściej sprawiała wrażenie osoby wyczerpanej, a jednak świat bardziej interesował się plotkami niż jej zdrowiem.

Może właśnie dlatego jej historia nadal tak bardzo porusza. Nie jest to tylko opowieść o jednej tajemniczej śmierci. To historia o samotności, presji, potrzebie akceptacji i o tym, jak łatwo przeoczyć sygnały, że ktoś obok nas nie radzi sobie tak dobrze, jak wszystkim się wydaje.

Zobacz także:


Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy

Dodaj swoje zdanie na ten temat

Twój mail nie zostanie nigdzie opublikowany