Niezwykle szlachetne stworzenia to jeden z tych filmów, które początkowo wydają się niepozorne, a później siedzą w głowie jeszcze długo po zakończeniu.
Film powstał na podstawie bestsellerowej powieści autorstwa Shelby Van Pelt, która podbiła listy sprzedaży na całym świecie. Ekranizacja bardzo szybko zaczęła zdobywać popularność również na Netflixie, głównie dzięki ogromnym emocjom, jakie wywołuje u widzów.
O czym jest ten film?
Główną bohaterką jest Tova, starsza kobieta, która pracuje nocami w oceanarium. Jej codzienność jest spokojna, uporządkowana i dość samotna. Wszystko zmienia się w momencie, gdy „nawiązuje relację” z ośmiornicą o imieniu Marcellus.
W tym samym czasie do miasteczka trafia Cameron — młody chłopak, który próbuje odnaleźć swoje miejsce i odpowiedzi na pytania związane z rodziną oraz przeszłością. Choć na początku wydaje się zupełnie oderwany od historii Tovy, z czasem okazuje się, że łączy ich znacznie więcej, niż mogliby przypuszczać.
Oboje mierzą się z samotnością i poczuciem zagubienia. Każde z nich próbuje też znaleźć w swoim życiu coś stabilnego i uporządkować emocje, które od dawna nosi w sobie. Ich relacja staje się jednym z najważniejszych elementów filmu, bo właśnie razem zaczynają odkrywać tajemnice, które stopniowo łączą wszystkie wątki tej historii.
To nie jest tylko film o ośmiornicy
Choć Marcellus kradnie większość scen, film tak naprawdę opowiada przede wszystkim o ludziach – o stracie, żałobie, samotności i potrzebie bliskości.
Dużą siłą tej historii jest jej zwyczajność. Nie ma tu wielkich zwrotów akcji ani przesadnego dramatyzmu. Są za to emocje pokazane spokojnie i bardzo naturalnie. Film momentami przypomina klasyczny dramat obyczajowy, ale pojawia się w nim też delikatny element czegoś niemal magicznego i kojącego.
Widz szybko orientuje się, że nie chodzi tu wyłącznie o samą fabułę, ale przede wszystkim o atmosferę i emocje, które zostają po seansie.
Widzowie piszą jedno: „popłakałam się”
W mediach społecznościowych wiele osób przyznaje, że film kompletnie ich zaskoczył. Widzowie piszą, że włączyli go „na chwilę”, a skończyli z paczką chusteczek i poczuciem, że dawno żaden film ich tak nie poruszył.
Dużo osób zwraca też uwagę na wyjątkowy klimat produkcji. Oceanarium, spokojne kadry i melancholijna atmosfera małego miasteczka sprawiają, że ten film ogląda się zupełnie inaczej niż typowe netflixowe nowości.
Ogromne wrażenie robi też sama ośmiornica. Marcellus nie jest jedynie dodatkiem do fabuły, ale jedną z najważniejszych postaci całej historii, jej narratorem. Twórcy bardzo subtelnie pokazują jego inteligencję i emocjonalność. I trudno nie zakochać się w nim już po kilku scenach.
Kto zagrał w filmie?
W rolę Tovy wcieliła się Sally Field. Na ekranie partneruje jej Lewis Pullman, który gra Camerona. Głosu Marcellusowi użyczył z kolei Alfred Molina.
W obsadzie znaleźli się również Colm Meaney, Joan Chen, Kathy Baker, Beth Grant oraz Sofia Black-D’Elia.
Jeśli szukasz czegoś spokojniejszego niż kolejny kryminał albo serial „do oglądania w tle”, ten tytuł może być jedną z najlepszych netflixowych propozycji ostatnich miesięcy. Tylko naprawdę warto mieć pod ręką chusteczki.
Zobacz także:
- Kasia Tusk poleca klasyki polskiego kina. „Tata męczył nimi przed niedzielnym obiadem”
- Dom dobry – nowy film Wojciecha Smarzowskiego. Historia, o której większość woli milczeć
- „You” – kultowy psychologiczny thriller Netflixa pełen obsesji i napięcia





