Balkonig. Jak zorganizować mentalny urlop?

Czas pandemii i homeofficu sprawił, że nasze życie zawodowe i prywatne całkiem się wymieszało. Nie potrafimy stawiać granic. Niby już dawno po robocie, ale jeszcze i to, i tamto – jeden mail, szybki telefon. Nic się nie stanie. A właśnie, że się stanie. Jak nie dziś, to na pewno w przyszłości.

Eksperci z WHO (Światowa Organizacja Zdrowia) i ILO (Międzynarodowa Organizacja Pracy) biją na alarm! Przepracowanie zwiększa ryzyko choroby wieńcowej i udaru mózgu. A my bez wątpienia jesteśmy narodem przepracowanym, na pewno w niechlubnej czołówce europejskiej.

Prawda jest taka, że nie potrafimy odpoczywać. Nie zapierdzielasz, nie żyjesz! Każdy ma setki maili, nadgodziny do odebrania, ciągłe zaległości – wszyscy jesteśmy zarobieni!

Ktoś kiedyś powiedział, że ludzie zaczęli wręcz rywalizować na zajętość. Ty masz dużo, ale ja mam więcej i będę mieć jeszcze więcej, bo kolega idzie na urlop i przejmuję jego obowiązki.

Brzmi to trochę jak uzależnienie, ale to prawda.

Jesteśmy przebodźcowani do tego stopnia, że czasem perspektywa urlopu, odcięcia od komputera i codziennego życia w biegu, wywołuje w nas przerażenie. Dlatego, zamiast rzucać się od razu na głęboką wodę i… dwutygodniowy pobyt na plaży, lepiej zacząć od małych kroków. Odpoczywać powinniśmy codziennie. To jest nam potrzebne do życia. Może być to spacer lub jakaś inna aktywność, drzemka lub po prostu kawa na balkonie. Potrzebujemy chwili na zebranie myśli, przeanalizowanie wydarzeń. To naturalna potrzeba i powinniśmy ją zaspokajać jak każdą inną.

Czy odpoczywania można się nauczyć?

Na pewno tak, ale warto zacząć od małych kroków.

Dobrym pomysłem – i od tego powinniśmy zacząć – jest uczenie się oddzielenia pracy od życia prywatnego. Nie chodzi tu jednak tylko o czas. Wyznaczania godzin pracy, to płynna sprawa, bo bardzo łatwo jest narzucić sobie „nadgodziny”.

Na pewno powinniśmy starać się zmieniać otoczenie, przestrzeń wokół siebie. Jeśli cały dzień pracujemy np. w salonie czy kuchni, na koniec posprzątajmy wszystko – papiery, komputer itd. i wyjdźmy do innego pomieszczenia – może być to właśnie balkon. Tam sięgnijmy po ulubiony napój, książkę…

Jeśli macie możliwość wyjścia do pracy do kawiarni, do parku, to róbcie to. Powrót do domu będzie wtedy najlepszą zachętą do resetu.

Bardzo dobrym ćwiczeniem jest praktykowanie przebierania po pracy – najlepiej w luźniejsze i wygodniejsze ubranie. Niektóry biorą także prysznic, by wyraźnie oddzielić te dwie strefy życia. Ktoś może powiedzieć, że na homeofiice cały czas jest w dresach, to może wtedy dla odmiany, warto założyć po pracy jakąś piękną, kwiecistą sukienkę i pójść na spacer?

Taki „mentalny urlop”  ale powtarzany codziennie może dać naprawdę lepsze efekty niż zmuszanie się do urlopu i całkowite, nagłe odcięcie od rzeczywistości. To ważne, szczególnie w tych dziwnych i trudnych czasach. Dbajmy o swój odpoczynek, choćby miał on być na balkonie.

1 Comment

    Dodaj swoje zdanie na ten temat

    Twój mail nie zostanie nigdzie opublikowany

    Copyright 2021