Po 40 najważniejszy jest trening siłowy. Kobiety z każdym rokiem tracą 1% tkanki mięśniowej

Jeszcze do niedawna kobietom po czterdziestce radzono głównie spacery, jogę i „oszczędzanie stawów”. Tymczasem dziś lekarze i fizjoterapeuci mówią jasno – kluczowy dla zdrowia jest trening siłowy. Powód jest prosty – po 40. roku życia kobiety zaczynają tracić około 1% tkanki mięśniowej rocznie. A to uruchamia lawinę zmian w całym organizmie.

Po czterdziestce ciało zaczyna funkcjonować według nowych zasad. Spowalnia metabolizm, zmniejsza się gęstość kości, a poziom hormonów stopniowo się zmienia. Jedną z najważniejszych, a jednocześnie najmniej zauważanych zmian jest utrata masy mięśniowej. Specjaliści nazywają to sarkopenią — procesem, który zaczyna się wcześniej, niż większość z nas przypuszcza.

Ubytek mięśniowy

U kobiet po 40. roku życia ubytek mięśni wynosi średnio około 1% rocznie. Brzmi niewinnie, ale w perspektywie dekady oznacza to realne osłabienie siły, stabilności i odporności organizmu. Pamiętajmy, że mięśnie pełnią szereg ważnych funkcji w naszym organizmie. To one odpowiadają za prawidłową postawę, chronią stawy, wspierają kręgosłup i regulują gospodarkę cukrową.

Jakie ćwiczenia po 40. roku życia?

To właśnie dlatego coraz częściej słyszymy, że po czterdziestce nie cardio, nie pilates i nie same spacery są najważniejsze, lecz trening siłowy. I nie chodzi tu o kulturystykę ani podnoszenie ekstremalnych ciężarów. Chodzi o regularne obciążanie mięśni w sposób dopasowany do wieku i możliwości.

Objawy utraty masy mięśniowej

Utrata masy mięśniowej ma konsekwencje, które wiele kobiet odczuwa, nie łącząc ich z brakiem siły. To między innymi częstsze bóle pleców, sztywność poranna, spadek energii, trudności z utrzymaniem wagi, a nawet gorsza tolerancja stresu. Mięśnie są bowiem aktywną tkanką metaboliczną. Im jest ich mniej, tym wolniej pracuje cały organizm.

Co ważne, trening siłowy działa nie tylko na ciało, ale też na gospodarkę hormonalną. Regularne ćwiczenia oporowe poprawiają wrażliwość na insulinę, wspierają zdrowie kości i mogą łagodzić część objawów związanych z perimenopauzą. To jeden z niewielu rodzajów aktywności, który realnie spowalnia biologiczne procesy starzenia.

Nie chodzi o bycie kulturystką

Wciąż jednak wiele kobiet obawia się ciężarów. Pokutuje mit, że trening siłowy „robi zbyt masywną sylwetkę” albo jest niebezpieczny dla stawów. Tymczasem brak mięśni jest znacznie większym zagrożeniem niż ich wzmacnianie. Odpowiednio prowadzony trening poprawia stabilizację, zmniejsza ryzyko urazów i chroni przed upadkami, które po 40. roku życia stają się realnym problemem zdrowotnym.

Nie oznacza to, że każda kobieta powinna zapisać się na siłownię. Trening siłowy może mieć wiele form. Ćwiczenia z własnym ciężarem ciała, gumy oporowe, hantle, kettlebell czy trening funkcjonalny. Kluczowa jest regularność i stopniowe zwiększanie obciążenia, bo tylko wtedy mięśnie dostają sygnał do odbudowy.

Dzięki aktywności, możemy zachować sprawność, niezależność i zdrowie na kolejne dekady. To jedna z najważniejszych inwestycji w przyszłość kobiecego ciała.

Zobacz także:


Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy

Dodaj swoje zdanie na ten temat

Twój mail nie zostanie nigdzie opublikowany